O Magdalenie Witkiewicz usłyszałam już na samym początku prowadzenia bloga. Moja droga do zapoznania się z twórczością Magdaleny Witkiewicz była długa i dosyć kręta. Pólka z napisem „Literatura obyczajowa” zwykle jest przeze mnie omijana. Po roku pandemii poczułam, że pora zbliżyć się do tej półeczki. Potrzebowałam książki, która pomoże mi się odprężyć po bardzo trudnym i stresującym roku w moim życiu zawodowym.
Po raz kolejny Wydawnictwo Stara Szkoła raczy polskiego czytelnika wyśmienitą porcją twórczości zza naszej południowej granicy. I kolejny już raz jest to błyskotliwa pozycja wydawnicza, która zadowoli najbardziej wymagające gusta czytelnicze. Mowa tu o intrygującej i wielowymiarowej prozie Martina Reinera, Lucynka, Macoszka i ja . Ta powieść, to kolejna po Ostatniej arystokratce , próbka czeskiej kultury na wysokim poziomie oddana w ręce polskiego czytelnika. Tym razem jest to podróż do głębi ludzkich myśli. Autor zabiera nas na wędrówkę w świat Tomasza- brneńskiego listonosza, którego historia życia wciąga nas bez reszty.