O Magdalenie Witkiewicz usłyszałam już na samym początku prowadzenia bloga. Moja droga do zapoznania się z twórczością Magdaleny Witkiewicz była długa i dosyć kręta. Pólka z napisem „Literatura obyczajowa” zwykle jest przeze mnie omijana. Po roku pandemii poczułam, że pora zbliżyć się do tej półeczki. Potrzebowałam książki, która pomoże mi się odprężyć po bardzo trudnym i stresującym roku w moim życiu zawodowym.
Dom z witrażem to opowieść o czterech kobietach, których życie w wyniku zawirowań i komplikacji historycznych, związane jest od kilku dekad ze Lwowem. Lwów został przedstawiony jako epicentrum wszystkich najważniejszych wydarzeń z historii narodu ukraińskiego. Szkopuł w tym, że tylko jedna z kobiet uważa się za Ukrainkę, pozostałe panie dokonały zgoła odmiennych wyborów… Całą opowieść snuje najmłodsza z Kobiet, której historię, zagubienie i wewnętrzne rozdarcie, śledzimy na bieżąco. Opowieść ta jest rwana, niechronologiczna, pełna dygresji, pogubionych i powracających wątków. Mroczna przygnębiająca, jednak z nadzieją na zmianę i lepszą przyszłość.