O Magdalenie Witkiewicz usłyszałam już na samym początku prowadzenia bloga. Moja droga do zapoznania się z twórczością Magdaleny Witkiewicz była długa i dosyć kręta. Pólka z napisem „Literatura obyczajowa” zwykle jest przeze mnie omijana. Po roku pandemii poczułam, że pora zbliżyć się do tej półeczki. Potrzebowałam książki, która pomoże mi się odprężyć po bardzo trudnym i stresującym roku w moim życiu zawodowym.
Władca liczb Marka Krajewskiego jest kolejnym kryminałem jaki wyszedł spod pióra tego autora. To kolejna książka o przygodach przedwojennego detektywa Edwarda Popielskiego, który w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, zajmuje się pracami na zlecenie, a dokładniej szantażem w celu wymuszenia określonych zeznań. Tym razem trafia mu się zlecenie zbadania kilku podobnych przypadków samobójstw, mających miejsce we Wrocławiu. Tajemniczy zleceniodawca i równie tajemnicze śmierci kusiły mnie wielką, tajemniczą intrygą.