Książki na długie wieczory! Najlepsze książki do -70% taniej!

24 lutego 2015

Matka Makryna – Jacek Dehnel

Jacek Dehnel ma specyficzny sposób pisania. Jego proza przesiąka bogactwem językowym, co może czasem sprawiać trudność. W Matce Makrynie dochodzą do tego archaizmy, zabieg ten może nastręczać dodatkowych trudności czytelnikowi. Moim skromnym zdaniem dokładnie analizuje w jaki sposób chce, aby jego bohater się wypowiadał. Dla mnie to bardzo duża zaleta tej książki.

Historię Makryny Mieczysławskiej, dziewiętnastowiecznej mniszki i przeoryszy zakonu Bazylianek w Rzymie można by w sumie uznać za mało interesującą. W rzeczywistości Makryna była zwyczajną oszustką i manipulatorką, nie będąca żadną osobą duchowną. Jej historia przedstawiana znamienitym przedstawicielom duchowieństwa, szlachty oraz polskiej emigracji była jej fantazją i konfabulacją w najczystszej postaci. Makryna gubiła wątki, plątała wydarzenia, naginała fakty, dopowiadała treści, jednak bardzo wiele osób dało się nabrać na jej historię. Można uznać, ot zwykła oszustka, po co o niej pisać?


Ta zapomniana już dzisiaj historia, budziła w dwudziestoleciu międzywojennym większe emocje, niż obecnie. W tamtym okresie opublikowano prace poświęcone Makrynie, które jednoznacznie demaskowały ją jako oszustkę.

Jacek Dehnel uczynił Makrynę narratorką swojej najnowszej powieści. Przez całą książkę, to Makryna opowiada nam swoją historię, dzieląc się z nami swoimi obserwacjami dotyczącymi duchowieństwa dziewiętnastowiecznej Europy oraz spostrzeżeniami na temat ówczesnych elit Królestwa Polskiego, Paryża i Rzymu. Ma satysfakcję z tego, jak udaje jej się pozyskać zainteresowanie swoją historią. Jednocześnie nie opuszcza jej strach przed zdemaskowaniem. Pilnie powtarza sobie swój „życiorys”, aby tylko zbytnio się nie pomylić i nadto nie naciągnąć faktów, inaczej ściągnie na siebie zgubę.  Właściwie Makryna jest „córką swojej epoki”, podobnie, jak elity, które uwodzi postrzega religię i zasady swojej wiary, umiejętnie naginając je do rzeczywistości, w której przyszło jej żyć.

Można gdybać, dlaczego Makryna przybrała maskę przeoryszy, osoby rzekomo prześladowanej. Po pierwsze mogła chcieć za wszelką cenę uciec od podłego życia jaki zgotował jej los, może miała jakiś defekt psychiczny, a może po prostu uznała , że jej się to opłaci. Przy bardzo skąpym materiale źródłowym, nie jesteśmy w stanie stwierdzić niczego na pewno.

Z całą stanowczością książkę Jacka Dehnela można uznać za pozycję na wysokim poziomie słowa pisanego. Za język, sposób ułożenia fabuły i fantastyczny trik narracyjny.


  
Jacek Dehnel – poeta, tłumacz, prozaik, felietonista, laureat Paszportu Polityki, autor między innymi :  Lali, FotoplastikonuŻywotów Równoległych.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz