do 24 października 2017

1 września 2016

Moje książkowe powroty

źródło: pixabay
Czy macie na swoich regałach książki, do których bardzo lubicie powracać?

Ja mam. Trzy pozycje, które, w zależności od nastroju lub tego, co dzieje się w moim życiu, zawsze poprawiają mi humor i dają wielką radość lektury.



Każdą z poniżej wymienionych książek czytałam już wielokrotnie. W ogóle nie przeszkadza mi fakt, że fabuły znam na pamięć, a żarciki i sceny mogę opowiadać z detalami. Jakby się nad tym zastanowić, to są to po prostu książki, zawierające prawdy uniwersalne. Wszystkie napisane z humorem, przez pisarzy o dobrym i wyrobionym warsztacie.

Jakie to książki?

źródło: Wydawnictwo Olesiejuk
Po pierwsze, Wszystko czerwone Joanny Chmielewskiej. Historia skrząca się humorem każdego rodzaju i gatunku. Jest to połączenie kryminału i historii o charakterze obyczajowym.
Alicja jest Polką zamieszkującą w Danii od wielu lat. Choć w jej ojczyźnie socjalizm ma się całkiem nieźle, to ona utrzymuje stałe kontakty z rodakami. Jej dom na przedmieściach Kopenhagi to chyba najbardziej pojemny i przyjazny hotel dla jej polskich przyjaciół i znajomych. Niespodziewanie, jeden z gości zostaje zamordowany, a wszyscy pozostali stają się dla policji podejrzanymi o zabójstwo. By dogadać ze zgrają cudzoziemców do śledztwa zostaje przydzielony policjant o polskich korzeniach, który włada polską mową… No właśnie, włada tak, że wszyscy nie przestają się dziwić i ekscytować jego umiejętnościami. A morderca? Jest okropną niedorajdą...
 Od lat jestem zdania, że ta książka to najlepsza powieść Chmielewskiej w jej jakże bogatym dorobk

źródło: Prószyński i S-ka


Po drugiej, Ziele na kraterze Melchiora Wańkowicza. Jedna z jego najbardziej osobistych książek. Autobiograficzna opowieść o autorze i jego rodzinie. Wyraz miłości i szacunku wobec bliskich i przyjaciół, a wszytko to na tle burzliwej historii Polski. Kunszt i talent Wańkowicza w najpiękniejszym możliwym wydaniu. Mnie wzrusza, cieszy i uczy bezustannie od wielu, wielu lat.






źródło: Wydawnictwo MG


Po trzecie. Małe kobietki Louisy May Alcott. Historia sióstr March, których życie upływa w niedostatku. Choć są biedne to są także szczęśliwe. Dzięki mądrym rodzicom i ciepłu rodzinnego domu. Być może ta książka odrobinę „trąca myszką” i jest czasem aż nazbyt słodka, ale jest miłą lekturą dla kogoś kto pragnie odmiany, nadziei i pokrzepienia w stylu dziewiętnastowiecznej powieści dla dziewcząt. Po raz pierwszy czytałam ją, jako nastolatka, z głową w chmurach, nabitą ideałami. Dziś, dla kobiety dojrzalszej, twardo stąpającej po ziemi, to miła okazja do wspomnień i relaksu.




A Wy, do jakich tytułów powracacie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz