Idealne na prezent!

31 października 2016

W Krakowie, w dzień targowy...

źródło: Domowa Księgarnia
Dla mnie wizyta w Halach Expo, podczas Krakowskich Targów Książki, to już długoletnia tradycja.

Przez lata, jako mała dziewczynka, przychodziłam na tę imprezę z rodzicami. Przez te wszystkie lata z małego czytelnika przeobraziłam się w świadomego pożeracza książek. Na dokładkę zostałam blogerem książkowym.


Z zainteresowaniem śledzę zmiany, jakie zaszły w całokształcie imprezy. Dziś jest to jedna z najważniejszych, o ile nie najważniejsza impreza poświęcona książkom w kraju. Trochę zmienił się jej charakter. Rozrosła się do naprawdę wielkich rozmiarów, a ilość propozycji czytelniczych, z jakimi styka się odwiedzający, jest wprost ogromna.

MAGICZNY CZWARTEK

Najbardziej lubię targowe czwartki. Jest wielu odwiedzających, ale wciąż jest na tyle spokojnie, że spacer wśród stoisk, rozmowy z wydawcami i autorami (wtedy jeszcze nielicznie przybyłymi) są prawdziwą przyjemnością, a nie istną szkołą przetrwania i walką na łokcie.

Sobota i niedziela to istne pandemonium. Szaleństwo autografów, ekscytacji i zdjęć z autorami, którzy w weekend najliczniej przybywają na Targi. Biedacy wciśnięci, gdzieś w kąciki stoisk swoich wydawnictw, na maleńkich stolikach podpisują swoje książki z wiszącymi nad ich głowami roztrajkotanymi czytelnikami.

KSIĄZKI, KSIĄŻKI, KSIĄŻKI !

W tym roku odbyłam kilka interesujących rozmów, z ciekawością wyławiałam z półek interesujące pozycje czytelnicze. Jak to w czwartkowy, pierwszy dzień targowy wydawcy byli jeszcze nieco onieśmieleni bezpośrednim kontaktem z tyloma czytelnikami. Praktycznie wszyscy wystawcy w tym roku postarali się i z ogromną radością polecali wydawane przez siebie książki. Niestety część przebudzała się dopiero wtedy, gdy na ich stoisku pojawiał się pisarz, którego twórczość stanowi ich sztandarowy produkt wydawniczy.

Miło było wymieniać się uwagami i szperać w śród stosów książek.  Tam gdzie chciałam i komu chciałam ujawniałam swoje zajęcie zwane blogowaniem. Jednak na Krakowskich Targach Książki jestem przede wszystkim Czytelnikiem i w większości wypadków wolałam, żeby tak pozostało. Wszak bycie blogerem książkowym nie predestynuje mnie do szczególnego rodzaju działań i nie powinno warunkować mojej rozmowy z przedstawicielami wydawnictw.

Część wydawnictw postawiła nie tylko na licznie przybyłych autorów, ale także na wyróżniające się wizualnie stoisko. I tak moim tegorocznym zwycięzcą w tej kategorii jest bez wątpienia Wydawnictwo Marginesy, które postawiło na oryginalny design, który, w połączeniu z ich wartościowymi i pięknie wydanymi książkami, dał fantastyczny efekt.

„CZYM SKORUPKA ZA MŁODU…”

Przyznam, że z ogromną radością spotykałam grupy dzieci w okresie wczesnoszkolnym, które w grupach zapoznawały się z ideą i kształtem Targów. Mam nadzieję, że ich nauczycielom udało się zaszczepić w nich choć trochę miłości do literatury.

DO ZOBACZENIA ZA ROK

Kolejne Targi za rok. Nie wiem, czy w tym roku pobito rekord frekwencji, ale momentami było naprawdę ciasno. Niestety, ciężko było w pewnym momencie określić wizytę na Targach jako przyjemną. Może przyszedł czas na WIELKIE ZMIANY?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz