5 listopada 2015

Sekta egoistów - Éric-Emmanuel Schmitt

Éric-Emmanuel Schmitt jest zaliczany do grona najbardziej poczytnych francuskojęzycznych pisarzy. Jego utwory nie należą do najłatwiejszych w odbiorze. Jest w nich wiele odniesień do filozofii i wiary w Boga. Mając na względzie filozoficzne wykształcenie pisarza nie należy się temu dziwić. Choć on sam jest specjalistą od Diderota, to w jego utworach wachlarz rozważań filozoficznych i powiązanych z nim terminów jest o wiele szerszy.

W praktycznie każdym swoim utworze pod płaszczykiem zwykłej opowieści ukrywa głębsze przemyślenia na temat sensu życia, ludzkiego istnienia i odczuwania świata. Podobnie jest z Sektą egoistów. Jest to debiut prozatorski Schmitta. We Francji książka ukazała się w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym czwartym roku.  W Polsce została wydana kilka dni temu przez Wydawnictwo Znak. Choć pierwsza książka Schmitta odniosła sukces, to polski czytelnik musiał czekać na nią ponad dwadzieścia  lat.


Po lekturze Sekty egoistów mam wrażenie, że jest to książka, którą należałoby jeszcze odrobinę poprawić. Nie jest wolna od niedociągnięć i niedoróbek literackich. Styl książki jest niedopracowaną formą utworu, w porównaniu z tym, czym raczy nas autor w swoich późniejszych publikacjach.

Sekta egoistów to historia badacza, który niespodziewanie natrafia na wzmiankę o nieznanym sobie wcześniej francuskim filozofie, który głosił ideę filozofii egoistycznej. Naukowiec jest tak zafascynowany nieznaną sobie postacią, że podporządkowuje wszystko - całe swoje życie i dotychczasową pracę, by odnaleźć więcej informacji na temat oryginalnego filozofa.

Jak mniemam, Éric-Emmanuel Schmitt starał się w swoim debiucie połączyć historię z filozofią. Zastosował kilka interesujących zabiegów literackich, choć tak jak wspomniałam wcześniej, noszą one znamię pewnych niedociągnięć. Patrząc na nie przez pryzmat późniejszych książek tego francuskiego pisarza, ta książka wydaje mi się wysoce niedoskonała.


Choć przyznam, że zakończenie utworu i wnioski, jakie można wyciągnąć z Sekty egoistów są warte przemyślenia. Pytanie o koegzystencję egoizmu i szczęścia jest pytaniem ponadczasowym. Éric-Emmanuel Schmitt zmusza czytelnika do zastanowienia się nad tym, czym jest szczęście, jaką może przybierać postać, i czy jest ono jednolite w swoim wymiarze oraz kształcie dla każdego z nas.


Bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova za egzemplarz recenzencki książki.




Éric-Emmanuel Schmitt– jeden z najpopularniejszych obecnie francuskich pisarzy poza granicami Francji. Z wykształcenia jest filozofem. Pisze także sztuki teatralne. Spod jego ręki wyszły między innymi takie pozycje jak: Oskar i Pani Róża, Pan Ibrahim i kwiaty Koranu, Trucicielka i inne historie, Kobieta w lustrze.

5 komentarzy:

  1. Schmitt jest jednym z moich ulubionych pisarzy. Książki jeszcze nie czytałam, ale jeśli jest to jego literacki debiut to nic dziwnego, że są jakieś niedociągnięcia. Nie każda książka, która jako pierwsza wychodzi spod pióra artysty jest bezbłędna. Od czegoś są w końcu drugie wydania :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są debiuty idealne. Po prostu postanowiłam napisać o tych niedoróbkach, a każdy kto sięgnie po tę książkę będzie miał szansę wyrobić sobie własne zdanie :)

      Usuń
  2. Schmitt podbił moje serce książką Oskar i pani Róża i od tej pory chętnie sięgam po kolejne jego powieści :). Na razie mam chrapkę na Trucicielkę, ale na pewno i na tą przyjdzie pora ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka jest wciągająca, porusza interesujące i ponadczasowe tematy. Przeczytałam ją w jeden wieczór i do tej pory cały czas o niej myślę. Stary dobry Schmitt. Wszystkim gorąco polecam

    OdpowiedzUsuń