O Magdalenie Witkiewicz usłyszałam już na samym początku prowadzenia bloga. Moja droga do zapoznania się z twórczością Magdaleny Witkiewicz była długa i dosyć kręta. Pólka z napisem „Literatura obyczajowa” zwykle jest przeze mnie omijana. Po roku pandemii poczułam, że pora zbliżyć się do tej półeczki. Potrzebowałam książki, która pomoże mi się odprężyć po bardzo trudnym i stresującym roku w moim życiu zawodowym.
Ostatnia
arystokratka to najzabawniejsza powieść, jaką miałam możliwość przeczytać
od czasów, prześmiesznej dla mnie, książki Joanny Chmielewskiej Wszystko czerwone.
Tytułowa arystokratka
to młodziutka Maria Kostka, córka hrabiego Kostki i jego amerykańskiej żony Vivien. W wieku dziewiętnastu lat Maria wraz z rodzicami przeprowadza się ze
Stanów Zjednoczonych do Czech, aby objąć w posiadanie, zagrabiony przez
komunistów, rodowy zamek- Kostkę.
Młoda hrabianka
jest przenikliwym obserwatorem z ogromnym dystansem do otoczenia. W zabawny i ironiczny sposób opisuje przywary
i wady swoich rodziców oraz ich zamkowych współpracowników.
Z całej rodziny to
właśnie Maria najlepiej przystosowuje się do nowych warunków życia i związanych
z tym trudności. Z ogromnym humorem znosi ekscentryczne i nieodpowiedzialne
zachowania swoich rodziców. Próbuje wpływać na skąpego i nieprzystosowanego do
rzeczywistości ojca, strofuje żyjącą w świecie Lady Di matkę, której jedynym
celem jest bycie hrabiną oraz jazda na zakupy. Tylko ona dostrzega, że życie
arystokracji to nie jest tylko
mieszkanie w starym zamku. Trzeba przecież z czegoś żyć. Ale jak zarobić pieniądze,
jeśli do pomocy ma się starego kasztelana, który swoim myśleniem zatrzymał się
w czasach feudalnych, a turystów (jedyne źródło dochodu dla zamku) uważa za
dopust boży? Na dodatek do „służby” jaśnie państwa zalicza się kucharka z
nadszarpniętym układem nerwowym (przynajmniej umie gotować) i ogrodnik –
niespełniony artysta. Czy z takiej drużyny można zmontować zgrany zespół
zamkowego przedsiębiorstwa? Próby trwają. Jakie będą tego ostateczne skutki dowiemy się
w drugiej części tej przezabawnej książki – Arystokratka
w ukropie. Już nie mogę się doczekać premiery!
Ostatnia arystokratka to zbiór zabawnych
sytuacji, ironicznych wypowiedzi podlanych obficie sosem absurdu. Nie
doszukujcie się logiki w niektórych sytuacjach. Ta książka to opowieść o
ludzkich przywarach, o amerykańskim i czeskim postrzeganiu świata. Te różne
wizje otoczenia w zetknięciu ze sobą nawzajem, pokazują wzajemne postrzeganie
się tych dwóch diametralnie różnych od siebie narodów. Jednak ta konfrontacja
kulturowa pozbawiona jest jadu i negatywnych odniesień.
Autor wykazał
się niemałą błyskotliwością w tworzeniu tak różnej, przezabawnej i w pewnym
sensie genialnej plejady postaci. Podejrzewam, że czerpał ze swojego
doświadczenia zawodowego, pracy zamkowego kasztelana. W ciekawy sposób odniósł się do postrzegania
arystokracji w społeczeństwie. Podobno Czesi nie lubią szlachty. Tylko jak nie
lubić tej szóstki dziwaków, kiedy są tak zabawni, że co chwilę nie można powstrzymać
się od śmiechu?
Evžen Boček - debiutował w 1999 roku pod pseudonimem Jan Bittner powieścią Dziennik
kasztelana.Pracuje jako kasztelan na jednym z zamków na Morawach.

Książka mnie nie zainteresowała, więc jej nie przeczytam. Ale muszę przyznać, ze bardzo ciekawie piszesz :)
OdpowiedzUsuńhttp://zapach-stron.blogspot.com/
Mam nadzieję, że kiedyś znajdziesz tu interesującą książkę:)
OdpowiedzUsuń